KPWZ - Felieton - Rozwój gier - kiedy to się skończy???
SS-NG #32 Czerwiec 2005
85






REDAKCJA
    Oglądając w sklepie pudełko z najnowszą grą widzisz na screenach doskonałą grafikę, sprzedawca zachwala grywalność tytułu. Chcesz kupić coś ciekawego, zbierałeś kasę dwa miesiące. Odwracasz pudełko i widzisz … niestety tak – minimalne wymagania gry. Wiedziony doświadczeniem, że do komfortowego grania trzeba pomnożyć je razy dwa, odkładasz pokornie pudło na półkę. Kupujesz sobie coś z klasyki, i zrozpaczony przeznaczasz resztę na sok chmielowy.
Oglądając w sklepie pudełko z najnowszą grą widzisz na screenach doskonałą grafikę, sprzedawca zachwala grywalność tytułu. Chcesz kupić coś ciekawego, zbierałeś kasę dwa miesiące. Odwracasz pudełko i widzisz … niestety tak – minimalne wymagania gry. Wiedziony doświadczeniem, że do komfortowego grania trzeba pomnożyć je razy dwa, odkładasz pokornie pudło na półkę. Kupujesz sobie coś z klasyki, i zrozpaczony przeznaczasz resztę na sok chmielowy.
Ten czarny scenariusz jest niestety często rzeczywistością wśród graczy. Jedyne lekarstwo to ciągłe udoskonalanie sprzętu, a na to trzeba mieć sporo kasy. Wiadomo oczywiście o niepisanej umowie między twórcami oprogramowania (szczególnie gier) a producentami sprzętu – my robimy lepsze gry (czyli ładniejsze i bardziej wymagające), wy wypuszczacie nowy hardware i wszyscy zarabiamy. Za to wszystko płacą gracze, którzy chcą być na bieżąco i nie czerwienić się przed kumplem, że grają w rozdziałce 640x480 i detalami na „low”. Wszystko to może prowadzić do pytania – czy to się kiedyś skończy?
Obserwując rozwój gier na przestrzeni ostatnich 15 lat sądzę, że zostało jeszcze jakieś 10 – 15 lat do osiągnięcia maksimum. I mówię tu tylko o kwestii technologicznej, czyli jakości grafiki i dźwięku. Możliwe że na twoim Pentium 100 GHz z 50 GB RAMu i najnowszą kartą graficzną zobaczysz Quake’a 16 z grafiką nie różniącą się od widoku za oknem. To będzie szczyt możliwości programistów, co więc będzie dalej…
Popatrzmy na to też z innej perspektywy – przecież to rozwój gier napędza postęp sprzętowy. Gdyby nie to czy rzeczywiście potrzebowalibyśmy dziś tak szybkich pecetów. Do biura z wordem i excelem czy domowego komputera do Internetu nie potrzebny jest demon prędkości. To gry powodują wyścig producentów procesorów czy kart graficznych.
Oczywiście gdyby programiści postarali się nie musielibyśmy tak szybko modernizować sprzętu – popatrzmy na rynek konsol. X-box posiada procesor 733 MHz i 64 MB RAM, z jakością i płynnością gier często przewyższającą najnowsze pecetowi produkty o wymaganiach kilka razy wyższych - chyba ktoś tu kogoś nabija w butelkę.
Co jednak stanie się po osiągnięciu „technologicznego max”? Możliwości widzę kilka. Pewniakiem jest rozwój rozrywki sieciowej, zapewne większość gier będzie przeznaczonych do grania w necie, a sztuczna inteligencja będzie najczęściej zastąpiona żywym przeciwnikiem. Inną możliwością jest rzeczywistość wirtualna. Wiem, wiem, przecież trąbi się o niej od kilkunastu lat, a ciągle nie mamy hełmów wirtualnych w domach, jednak mam przeczucie że producenci coś wymyślą. Nie spodziewajmy się oczywiście podłączenia do matrixa, ale kto wie co przyniesie przyszłość? Możliwe jest też zwiększenie popularności rozrywki przenośnej o jakości dorównującej domowym maszynom z możliwościami multimedialnymi – PSP jest zwiastunem tego typu rozwiązań. Nie ma co chyba liczyć na nowe jakieś całkiem nowe pomysły w kategorii rodzajów gier. Już w tej chwili największą ich bolączką jest ich wtórność, piszę o tym z perspektywy wieloletniego gracza. Producenci ciągle ulepszają jedynie oprawę, gry które wnoszą coś nowego ukazują się naprawdę bardzo rzadko, ciągle coraz nowsze FPSy, ładniejsze strategie, kolejne Fify czy Coliny, kiedy ostatnio graliście w coś naprawdę nowego i ciekawego?
Podsumowując, przez kilka (-naście) najbliższych lat, aż do osiągnięcia wspomnianego „technologicznego max” nie ma co się spodziewać rewolucji. Poprawianie oprawy gier, odgrzewanie starych pomysłów, modernizacja komputera – nuda, nuda, nuda … i obym się mylił.

PS. Dorzucam dwa screeny do porównania: Doom 2 – rok 1994 (min. 386 DX/33 MHz, 4 MB RAM), Doom 3 – rok 2004 (min. 1500 MHz, 384 MB RAM), co będzie za kolejne 10 lat?

SHu ([email protected])
KPWZ - Felieton - Rozwój gier - kiedy to się skończy???
SS-NG #32 Czerwiec 2005
85